Kroniki jednorożca. Polowanie

aokładka audiobooka Kroniki jednorożca. Polowaniegwiazdki: *

autor: Robert J. Szmidt

czyta: Roch Siemianowski

wydawnictwo: StoryBox (2013)

Mam nadzieję, że świat jest zbudowany harmonijnie. Jak z jednej strony ubywa, to gdzie indziej przybywa. Gdy w kartach szczęścia brak – to chociaż w miłości dobrze się dzieje, gdy pieniądze gdzieś wyszły – to może zdrowie dopisuje, i tak dalej… Muszę w to wierzyć, bo to co się u mnie dzieje z audiobookami, to sytuacja z gatunku: płacz, rozpacz i zgrzytanie dziąseł. Musi mnie w nagrodę, w najbliższym czasie, czekać jakaś wybitna góra szczęścia wszelakiego. Może odnalezienie i wydanie jakiegoś tajemnego nagrania książki westernowej, czytanej przez Jana Suzina? Byle nie proza Karola Maya, jeśli już można wybrzydzać…

Po bardzo słabym „Toy Land” wysłuchałem jeszcze „Kronik jednorożca”, tego samego autora. Zresztą czytanych przez tego samego lektora i wydanych przez to samo wydawnictwo, w tym samym roku. Wstęp pasujący doskonale do tego nieszczęścia w poprzednim wpisie. Poniżej jedynie krótkie uzasadnienie odjęcia ostatniej gwiazdki:

O ile w przypadku kosmicznych awantur („Toy Land”) trudno wykłócać się z autorem o zgodność opisu świata z rzeczywistością. To już w przypadku fabuły dziejącej się w naszych czasach, ledwie parę lat temu – mamy prawo, odklejającego się od rzeczywistości, pisarza przywołać do porządku. Nie, nie chodzi mi o to, że na kartach „Kronik” pojawiają się ludzie o nadprzyrodzonych zdolnościach. Telepaci, energoterapeuci – niech im będzie na zdrowie. Jednak banialuki, jakimi podbarwia naszą teraźniejszość twórca, są po prostu niestrawne. Fatalnie kończy się pomysł czerpania wiedzy, na temat polskich służb publicznych i tych specjalnych, z amerykańskich seriali. U nas policjanci nie wożą shotgunów w kabinach radiowozów. Nasze miasteczka nie pokrywa gęsta sieć kamer z dostępem na zawołanie, jak w serialu NCIS. Takie głupoty zamiast budować jakieś napięcie wywołują jedynie politowanie i niesmak. Po co się napinać, kiedy wystarczy wyjrzeć za okno, by balonik pękł z hukiem?

Międzypaństwowa wojna telepatów, to świetny pomysł. Nie zaprzeczę. Ale ubranie go w płaszcz najtańszej sensacji, nie potrafiącej utrzymać ani ułudy realizmu, ani tempa narracji, ani chociażby ciekawego zakończenia. To musi się skończyć czerwoną kartką.

PS Czy wspomniałem o mało subtelnym, wojującym antyklerykaliźmie  pana Roberta? Bo jest tego sporo.

Jeszcze więcej Roberta J. Szmidta:
„Kroniki jednorożca. Polowanie”
„Toy Land”

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: