Żywe trupy Narodziny gubernatora

okładka audiobooka Narodziny gubernatoragwiazdki: * *

autor: Robert Kirkman i Jay Bonansinga

czyta: Wojciech Żołądkowicz

wydawnictwo: Sound Tropez (2013)

Opowieści… Mają swoich bohaterów, światy i zasady jakie nimi rządzą. Mają też zapewne, rozsianych tu i ówdzie, typów spod ciemnej gwiazdy: bandytów, łotrów, rabusiów. Słowem wszelakie plugastwo jakie ziemia rodzi. Autorzy wysyłają te kreatury, nieraz garściami, na spotkanie „naszych”. Z jednym zadaniem – zostać pokonanymi. Próbują różnie: w przewadze, z zaskoczenia, podstępem, zdradą; Ale nie ma mocnych, czego nie spróbują – czeka ich jedynie smutny koniec i wzruszenie ramion. Ale…

Przecież to też (papierowi ale jednak) ludzie! Mieli swoje matki i zapewne ojców. Gdzieś się wychowali, mieli jakieś marzenia, może nawet kochali… My, czytelnicy/słuchacze nie zwracamy na tą szarą masę specjalnej uwagi. Są po to, by nasi bohaterowie mieli jakieś zajęcie, od rozdziału do rozdziału. Pojawiają się, zostają pokonani i dobra nasza. Ale! Może nie całkiem? Co moglibyśmy usłyszeć, gdyby opowiedzieli nam swoje życie? Swoją historię?

Takie eksperymenty, do domena fan fiction – zjawiska występującego wokół popularnych nurtów popkultury. To swobodna twórczość rozwijająca wątki znanego dzieła. Wielbiciele dopisują historie pobocznym postaciom, kontynuują wątki – bawią się światem i zamieszkującymi go postaciami. Takim właśnie jest audiobook nagrany na podstawie książki „Narodziny gubernatora”. Choć w tym przypadku, autorami zostali sami twórcy zjawiska znanego jako „Walking Dead”. Po naszemu, niezbyt zgrabnie „Żywe trupy”. W myśl zasady, że najlepiej samemu zbierać jajka znoszone przez złotą kurę. W nowej historii odsłaniają tajemnicę skrywającą przeszłość jednego z najciekawszych antagonistów tego uniwersum – tytułowego gubernatora. Przywódcy niewielkiej społeczności broniącej się przed zarazą i wywołanym przez nią chaosem. Z książki dowiemy się skąd wziął się ten tajemniczy osobnik i jakie wydarzenia doprowadziły do jego ukształtowania.

Tyle tytułem wstępu, resztę można streścić w maksymie: Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Poruszanie wątków z robiącego zawrotną karierę „Walking Dead” to trochę za mało na dobry audiobook. Cała reszta jest w porządku. Wojciech Żołądkowicz czyta przyjemnie, akuratnie do tego typu literatury. Przypomina starą dobrą szkołę: świetna dykcja, stonowany głos, jedynie w kluczowych momentach nabierający nieco, dobrze rozumianej, teatralności. Zaprojektowana okładka (właściwie można powiedzieć awatar, bo kupić nagranie można jedynie przez sieć) cieszy oko. Zabrakło tylko jednego do pełni szczęścia – dobrej historii. Tylko tyle i aż tyle.

Więcej o szwendaczach:
„Żywe trupy”
„Narodziny gubernatora”

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Komentarzy 6 to “Żywe trupy Narodziny gubernatora”

  1. cavesoundmeister Says:

    Szkoda, że nie sprecyzowałeś dokładnie, czego tej historii dokładnie brakło, żeby była dobra. Może ciężko było – taka, po prostu, impresja?

  2. Głos Papierofonu Says:

    Czego brakowało? Jak powiem, że iskry to wyjdzie banalnie. To jest po prostu taka mało ciekawa opowieść, o tym jak trójka ludzi ucieka przed zombiakami. Takie książeczki znajduje się zwykle w marketach. Piąty raz przecenione, czekają w wielkich koszach na zlitowanie.
    Słowa łączą się w zdania, każde ma podmiot i orzeczenie. Kolejne zdanie wynika z poprzedniego i jest napisane zgodnie ze sztuką. Problem polega na tym, że nic się między tymi zdaniami nie czai. Nie chwyta i nie zagnieżdża się w pamięci. Schemat, schemat, i jeszcze schemat.
    Po takie książki człowiek sięga tylko w kolejce do dentysty. Bo wszystko jest lepsze niż myśleć o wiertle…

  3. cavesoundmeister Says:

    Haha, podoba mi się Twoja odpowiedź, masz cięte pióro :) Moje wątpliwości zrodziły się po przeczytaniu akapitu drugiego, bo to właściwie nie tyle definicja (czy raczej opis) fan fiction, co dobrego fan fiction, ba, zwyczajnie dobrej zabawy konwencją.

  4. Głos Papierofonu Says:

    A to jest taki mój problem „pisarski” od wczesnej podstawówki. Nie zawsze upcham w zdaniach wszystko to co myślę na dany temat. Moje polonistki miały ze mną używanie. Uważałem, że najlepszym sposobem odpowiedzi na zadane pytanie w temacie pracy jest odpowiedź w punktach. To mijało się zdecydowanie z ich wizją potoczystej odpowiedzi :D

  5. Dave Says:

    po co słuchacie/czytacie książek w takim klimacie? wasza opinia jest w ogólne nic nie warta! książka nie ma akcji? jak chcecie historii to sięgnijcie po literaturę II wojny światowej. To są TRUPY! akcja dynamiczna, zwroty akcji, momentami groza, przemoc, miłość itd., No i Żołądkowicz który jak dla mnie czyta to FENOMENALNIE a przesłuchałem już wiele audiobooków.

    Polecam wszystkim którzy lubują się w truposzach :)

    Pozdrawiam,
    D

  6. Głos Papierofonu Says:

    @Dave Gdyby zamienić w Twojej wypowiedzi słowo „to” na „tu”, nadal ma ona sens – paradoks?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: