Podsumowanie roku 2013

Nowy rok – nowa cyfra. Trochę czasu trzeba, aby rękę i głowę przyzwyczaić. A zanim to nastąpi, mam lekki stan zawieszenia. Jedną nogą w starym, drugą już w tym nowym – czternastym roku. W zasadzie to przecież tylko data, umowny marker. Ale też dobry moment, żeby w jakiś sposób spiąć klamrą minionych dwanaście miesięcy. Przystanąć na chwilę, obejrzeć się za siebie i obrać poprawkę na kursie.

W końcu nareszcie świat zwolnił. Chyba po raz pierwszy od bardzo dawna. Ta karuzela pędziła coraz szybciej i szybciej. A każdy sylwester przynosił zdziwienie: To już – niemożliwe, kiedy to minęło? Ale nie tym razem. W końcu pokazałem kalendarzowi znany ze sportowych aren gest i zaciągnąłem wajchę hamulca ręcznego. Do oporu. Jednak pełen mądrości życiowej jest żydowski szmonces: Na pytanie jak poradzić sobie ze ściśniętą w jednej izbie rodziną, rabin odpowiada: – Dokup  Icek kozę! Czas ucieka nam w rutynie. Marnowany na odpoczywanie od nicnierobienia. Idziemy przez życie na autopilocie, a każdy dzień zaczyna wyglądać podobnie do poprzedniego. Nic dziwnego, że w nowym roku mamy wrażenie, że coś nam umknęło. A te z górką trzysta dni zlało się w jeden. Rada na to prosta, trzeba sobie życie urozmaicać. A mnie się w końcu udało. Zakupiłem do domu kozę – zmieściła się. Doba ma dwadzieścia cztery godziny i to jest na prawdę sporo czasu aby poza snem, pracą i obowiązkami domowymi znaleźć czas na coś jeszcze. Zamienić samochód na rower, zacząć biegać, ukończyć maraton, wrócić do fotografii i spędzać czas ze znajomymi; A można więcej…

Papierofon

Trochę na tym ucierpiał. Raz, czasu mniej udało mu się poświęcić. Dwa, pewne gadające radio przyciągnęło moją uwagę. W tym roku często wybierałem redakcyjne podsumowania wydarzeń zamiast książek. Nie żałuję, ciekawych rzeczy się dowiedziałem i ciekawych ludzi poznałem. Ale powoli ta fascynacja mija i podobnie jak z oglądaniem wiadomości w TV, zaczyna mnie to nużyć. Więc książki czytane pewnie wrócą w większej ilości w tym roku do moich słuchawek. Mniej wysłuchanych tytułów to oczywiście mniej notek na blogu. A w tym było ich zdecydowanie mniej. Mimo to, co z nieukrywaną radością muszę podkreślić, nadal chętni ich czytaniem się znajdują i komentują. Zresztą często, komentarze te przeradzają się w dyskusje, a te z kolei inspirują do kolejnych odkryć w temacie literatury czytanej. Dziękuję Wam wszystkim bardzo!

W ciągu roku wydarzyło się w związku z blogiem kilka ciekawych rzeczy. Nie zawsze pozytywnych, ale wartych przypomnienia mojej pamięci za czas jakiś. Najmniej przyjemną była ta związana z komentarzem pod wpisem na temat „Opowieści niesamowitych” – Edgara Allana Poe, czytanych przez Antoniego Rota. Na początku lutego pojawił się tam dłuuugaśny wpis-recenzja wspomnianego nagrania. Niecodzienna objętość i styl wypowiedzi tknęła mnie do małej kwerendy. Dość szybko doszedłem do tego, że tekst komentarza jest bezczelnie ukradziony z bloga „Zwiedzam wszechświat …”. Jakby tego było mało, komentarz wyszedł od użytkownika posługującego się adresem zaczynającym się od a.rot@xxx.xx. O sytuacji powiadomiłem autorkę recenzji, która zareagowała bardzo spokojnie. Mnie jednak szlag trafił. Nie z powodu tajemniczego wielbiciela talentu pana Rota, ale przez mój patentowany brak refleksu. Zamiast najpierw sprawdzić nadesłany komentarz i ewentualnie zatrzymać jego publikację na stronie, ja dałem mu zielone światło. A sprawy potoczyły się własnym tokiem. Teraz mam nauczkę i na szczęście wyciągam wnioski.

Znacznie przyjemniejsze są za to pojawiające się, od czasu do czasu, propozycje najróżniejszego rodzaju współpracy. Najczęściej dotyczą recenzji konkretnych tytułów, rzadziej całego katalogu wydawnictwa. Problem polega na tym, że jak dotąd, z żadnym oferentem nie udało się sprawy doprowadzić do końca. Mam wrażenie, że osoby zajmujące się tym tematem nie bardzo wiedzą jak ugryźć problem. Często już samo przygotowanie oferty stanowi problem nie do pokonania. Zdarzają się e-maile zawierające słownie trzy zdania, bez nagłówka i podpisu autora. Często korespondencja urywa się na kilka tygodni. Albo gdy jest już blisko sukcesu okazuje się, że zamarzyło mi się wysłuchanie audiobooka, którego nakład się wyczerpał. Co mnie zresztą paradoksalnie ucieszyło, bo znak to, że biznes się jednak kręci i jest zbyt na słuchanie. Czekam więc spokojnie, może kiedyś pojawi się ciekawa propozycja, a ja, w zgodzie z własnym sumieniem, na nią przystanę.

Ostatnie co utkwiło mi w pamięci, to wprowadzenie przez WordPress reklam na moim blogu. Średnio mnie ten pomysł zachwycił. Rozumiem, że obsługa kont i utrzymanie serwerów kosztują, a pieniądze nie rosną na drzewach. Rozumiem, że trzeba na to wszystko zarobić. Akceptuję również fakt, że ktoś zarabia na mojej ciężkiej lub nie, ale zawsze pracy. Przecież w zamian dostaję sprawnie działającą platformę blogową i nie muszę się o nic martwić. Jedna te reklamy budzą w mnie sprzeciw natury estetycznej. Ale ten problem prawdopodobnie rozwiążę już niebawem, o czym później.

Rynek

Na pewno okrzepł i dojrzał. Nie jestem pewien, czy wydawcy zarabiają na swojej działalności. Albo zarabiają tyle ile by chcieli. Trudno się tego dowiedzieć, ponieważ dane o sprzedaży to ścisła tajemnica handlowa. A niszczenie niesprzedanych papierowych wydań to tajemnica poliszynela… Ale na pewno już dawno został przekroczony moment, w którym zwykły człowiek, na przykład ja, byłby w stanie trzymać rękę na pulsie. Pora chyba już najwyższa na specjalizację. Tytułów nowych audiobooków pojawia się miesięcznie naprawdę sporo. Nawet śledzenie i orientowanie się w nowościach, to wymagająca czasu zabawa, nie mówiąc już o samym słuchaniu. Odpuszczam więc nierówną walkę. Audiobooki mają mnie cieszyć i sprawiać radość, więc wybieram już tylko to, co mnie zaciekawi. Nie oglądam się na „pozycje obowiązkowe”.

A co dalej?

Mimo mniej widocznej tutaj mojej obecności, Papierofon będzie działał nadal. Możliwe i wielce prawdopodobne, że przejdzie niewielką metamorfozę. Od kilku miesięcy zastanawiam się bowiem poważnie, nad przeprowadzkę pod własny adres. Jest z tym wiele zachodu i wiążę się z pewnymi kosztami. Mam jednak wrażenie, że warto. Zawsze to nowe doświadczenie i nowe zdobyte umiejętności. A o to przecież w życiu chodzi. Słucham ciągle nowych rzeczy, więc materiał do pisania jest. Chęć też – więcej nic nie potrzeba.

Życzenia na nowy rok

W tym roku tylko jedno: Aby w końcu wydawcy zadbali o ten ostatni, przysłowiowy guzik i zapięli go na końcu nagrania. Książki prócz autorów mają często tłumaczy, nagrania realizatorów, muzyka twórców. Warto o nich wspomnieć, jeśli nie na początku, to po ostatnim zdaniu. Tak zwana lista płac, napisy końcowe, stopka redakcyjna czy wreszcie czwórka tytułowa – do czegoś służą. Nie każdy je czyta, właściwie nikt. Ale należą się twórcom tak samo jak wynagrodzenie. Nie, nie wystarczy wydrukować ich nazwiska na okładce. Zwłaszcza, że wiele audiobooków rozprowadzanych jest również albo i tylko przez sieć. Bez materialnego nośnika. Jak to się powinno robić? Dobry przykład w następnym wpisie.

Co działo się w poprzednich latach:
2013
2012
2011

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Komentarze 4 to “Podsumowanie roku 2013”

  1. Agnes Says:

    Porządnie wszystko przemyślane, miło było przeczytać tak uporządkowany post.
    Wszystkiego dobrego w tym roku, wielu wspaniałych audiolektur życzę. Będę czytać opinie :)

  2. Głos Papierofonu Says:

    Dziękuję za życzenia!
    Jestem ciekaw co przyniesie ten rok. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepszy niż poprzedni, bo właściwie czemu nie?

    Głos Papierofonu

  3. cavesoundmeister Says:

    Lista płac podobała mi się w Blade Runnerze i Niezwyciężonym – jako fan inżynierii audio, dowiedziałem się, że efekty dźwiękowe były stworzone specjalnie pod audiobooka, miast tylko ściągnięte z ogólnodostępnych bibliotek, mamy podane lokalizacje w których nagrania były przeprowadzane, instytucje dzięki którym były możliwe: ogrom pracy, za którą respekt (i przede wszystkim: którą słychać)! Dodatkowo wszystko zrobione w przyjemnej formie z muzyką w tle :)

  4. Głos Papierofonu Says:

    Oj jak inne mam zdanie na temat „Niezwyciężonego”…
    Ale fakt jest faktem, litania nazwisk osób biorących udział w przedsięwzięciu jest przygotowana w sposób godny pochwały.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: