Trzy mądre małpy

okładka audiobooka Trzy mądre małpygwiazdki: * *

autor: Łukasz Grass

czyta: Bartłomiej Topa

wydawnictwo:  Wydawnictwa Sportowe i Naukowe (2012)

Uff! Od czego by tu zacząć? Może od tego, skąd wziął się u mnie ten audiobook? Poprzedni rok upłynął mi na dwóch kółkach. Rower zawładnął moim życiem. Na nowo odkryłem radość poruszania się po mieście i poza nim. Kluczyki od samochodu wylądowały w szufladzie, a ja zapomniałem co to są korki, nerwy i upał w aucie. Wiatr we włosach i odkrywanie znanych ulic na nowo, ból w nogach i euforia pędu – najlepsze lekarstwo na urbanizacyjną chandrę. Ale w tym roku pojawiło się w moim życiu bieganie. W końcu zagościło w nim na poważnie. Zacząłem jeszcze w lutym z mocnym postanowieniem – ukończę maraton. Kosztowało mnie to sporo wysiłku i przede wszystkim dyscypliny i samozaparcia. Ale koniec końców udało się! Przebiegłem cały maraton, dostałem medal i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, byłem w piekle i wróciłem. W nagrodę zafundowałem sobie „Trzy mądre małpy” Łukasza Grassa. Człowieka, który na tej ścieżce wariatów jest całe mile przede mną. Autor uprawia jedną z najbardziej wymagających fizycznie i psychicznie dyscyplin wytrzymałościowych – triatlon. Połączenie pływania, jazdy na rowerze i biegania. Wszystko na przerażających dystansach, wszystko w jeden dzień. To historia stu kilogramowego miśka, który wygrał swoje życie: zdrowie, pracę i rodzinę.

Jak to jest napisane? Dla mnie słuchanie tej opowieści było w pewien sposób zrozumiałe. Wiem co to znaczy wyganiać samego siebie z domu na ziąb i słotę, by brnąć w lodowatej śnieżno-błotnej ciapai. Wiem jak to jest katować się interwałami w trzydziestostopniowym upale, a potem wykręcać z potu koszulkę po powrocie do domu. Wiem jakie to uczucie stać wśród tysięcy biegaczy w napięciu oczekując na start. Wiem wreszcie jakie to uczucie, gdy wiele godzin później mija się linię mety. Ale muszę spojrzeć na ten tekst obiektywnie. Łukasz Grass początek swojej dziennikarskiej kariery spędził w telewizji. Zbierał i redagował wiadomości do programu informacyjnego. Coś z tego stylu mu zostało. Brak w tej książce szkieletu, osi wokół której można zbudować napięcie. Klamry spinającej wydarzenia. „Trzy mądre małpy” przypominają nieco, zredagowany na potrzeby wydawnictwa, blog sportowca amatora. Trochę w tym opisów startów w zawodach, trochę przemyśleń na temat współczesnego dziennikarstwa, trochę o życiu rodzinnym. Tylko tyle i aż tyle.

Polska odpowiedź na książkę Harukiego Murakamiego „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” – Nie wiem kto wpadł na pomysł okraszenia okładki takim hasłem. Ale to przecież jak podpisać wyrok. Od razu stawia autora na przegranej pozycji. Jak gdybyśmy my – odbiorcy nie mieli z tyłu głowy lampki sygnalizującej niebezpieczeństwo, na widok tego typu oświadczeń. U mnie zrobiło się czerwono. Mimo, że Murakamiego, delikatnie mówiąc nie darzę wielkim sentymentem. Dlaczego ludzie odpowiedzialni za promocję wciąż robią coś takiego naszym rodzimym twórcom?

Jeszcze słów parę o lektorze. Czyta „Trzy małpy” Bartłomiej Topa – aktor. Ale jak się również okazuje czynny triatlonista. Uczestnik tych samych co autor wydarzeń sportowych, zgrupowań, treningów. Wybór tej właśnie osoby wcale więc nie dziwi. Można by pomyśleć, wybór wręcz idealny. Niestety mimo tego, że elementy układanki wydają się do siebie pasować, całość nie gra tak jak należy. Bartłomiej Topa czyta sztywno i bez bigla. Mogłoby się wydawać, że człowiek, który zna ten sport z własnego doświadczenia będzie w stanie przekazać mnie – słuchaczowi coś od siebie, emocje, napięcie, dramaturgię. Tym czasem nic takiego nie następuje. Na samym początku nagrania, na chwilę głos zabiera sam autor. Czyta ten fragment książki, który najczęściej tytułuje się słowami: „Od autora”. Uderzające jest to jak dobrze z rolą radzi sobie sam Łukasz Grass. Nie mam pojęcia dlaczego nie oddano mu jego własnej książki do rąk i nie pozwolono usiąść przed mikrofonem. Może wtedy wydarzyło by się w słuchawkach coś zupełnie innego?

PS Często piszę o słuchaniu audiobooków w czasie różnych czynności: domowych obowiązków, jazdy samochodem, pracy… To świetne rozwiązanie, umilające czas i pozwalające na kontakt z literaturą, w naszym zaganianym świecie. Jednak słuchanie książek i bieganie absolutnie nie idzie ze sobą w parze. Te czynności są ze sobą nie do pogodzenia. Tak po prostu jest i koniec.

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Komentarze 2 to “Trzy mądre małpy”

  1. a-mol Says:

    a ja nawet specjalne słuchawki kupiłem do biegania – by słuchać audiobooków…. i co teraz?
    Przy prasowaniu, przy odkurzaniu, przy kąpieli, w aucie, przy gotowaniu… tak sprawdza się. Bieganie muszę sprawdzić – wówczas odpowiem!

  2. Głos Papierofonu Says:

    Czekam na Twoje spostrzeżenia. Mogę się przecież mylić. Ale mnie w bieganiu najbardziej pociąga cisza i kontakt z otoczeniem. Szum wiatru to wszystko czego mi potrzeba. Mam wtedy czas odpłynąć myślami i uporządkować chaos. Z czyimś głosem w uszach jest ciężko.
    Przyznam, że czasami zabieram ze sobą muzykę. Ale to są incydentalne przypadki, kiedy potrzeba mi kopa do interwałów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: