Ja Urbanator. Awantury muzyka jazzowego

okładka audiobooka Ja urbanatorgwiazdki: * * * * *

autor: Michał UrbaniakAndrzej Makowiecki

czyta: Andrzej ChyraMichał Urbaniak

wydawnictwo: Agora (2011)

Nigdy jakoś nie odnalazłem się w jazzie. Nie mam tego czegoś, co zdaje się niezbędne, aby czuć swing. Jestem biały do szpiku kości i na dodatek nie potrafię skakać. Do dziś nie pojmuję zasad koszykówki. W rodzinie śmieją się, że mam pierwszy stopień muzykalności. To znaczy rozpoznaję kiedy coś gra…

Mimo to historia Michała Urbaniaka to najlepszy audiobook jaki ostatnio trafił w moje ręce. Opowieść o wyboistej drodze, światowej sławy muzyka, dała mi na krótki czas wejść w ten barwny, zwariowany świat dźwięków. To wspaniałe uczucie, móc choć przez chwilę towarzyszyć Urbaniakowi na scenie. Odwiedzać nowojorskie kluby. Grać z najlepszymi jazzmenami świata. Przesiąknąć tym klimatem i atmosferą. Gdy skończyłem słuchać „Urbanatora” stwierdziłem z pełnym przekonaniem. Lubię jazz!

Ale biografia Michała Urbaniaka to przede wszystkim fascynująca opowieść o ciągłym podnoszeniu się z kolan. Jeśli ktoś szuka inspiracji i motywacji do osiągnięcia upragnionego celu. Ma doła i wrażenie, że świat zawziął się przeciw niemu. Niech rzuci w kąt wszelkie poradniki i motywujące bełkoty – „Urbanator” jest o wiele lepszy. Daje masę pozytywnych emocji i wiary we własne siły. Trudno powstrzymać się od uśmiechu, mając słuchawki na uszach i włączony odtwarzacz. Każdy z nas potrzebuje pasji, celu w życiu. Czasami, pewnie dość rzadko, udaje się znaleźć powołanie i jednocześnie sposób na swoje utrzymanie. Tak rodzą się ludzie szczęśliwi.

„Urbanatora” czyta Andrzej Chyra. Czyta idealnie, bez zbytniej emfazy z dobrą dykcją i lekką nutką dystansu. Może to zrozumienie drugiego artysty, a może tylko moja imaginacja. Ale słuchając miałem wrażenie, że pan Andrzej wszedł w skórę bohatera książki. Czułem więź między nimi.

Miłym gestem jest oddanie mikrofonu sprawcy całego zamieszania. Michał Urbaniak odczytuje tytuł każdego z rozdziałów. Tyle w zupełności wystarczy. To miły gest w stronę słuchacza. Więcej nie trzeba – pan Michał ma straaaszną dykcję. Za to muzyka towarzysząca kolejnym rozdziałom jego życia – brzmi świetnie. Najlepiej gdy każdy obrabia własne poletko. Pięć gwiazdek i zdania nie zmienię.

PS „Manhattan Man” – rzeczywiście ciarki przechodzą po plecach. Dziękuję panie Michale.

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarzy 8 to “Ja Urbanator. Awantury muzyka jazzowego”

  1. Ania Says:

    Jeszcze chwilę poczytam tego bloga i zarzucę czytanie książek…
    Będę tylko słuchać :)

  2. Głos Papierofonu Says:

    Oj! Tego to byśmy nie chcieli.

    Chyba, że w domu czekają generalne porządki i sterta prasowania sięga pod powałę. Inaczej, jestem za drukowanym. Bezapelacyjnie!

  3. Ania Says:

    Na górze prasowania tworzą się już gołoborza. U podnóża natomiast piargi :) Podejmę wyzwanie ze słuchawkami na uszach. Czy Urbanatora można kupić przez Internet w formie plików, a nie na płycie CD? Takie pytanie laika…

  4. Głos Papierofonu Says:

    Wygląda na to, że nie bardzo, tylko z pudełeczkiem i płytką niestety.

    Gołoborza – litości! Nieźle mnie waćpanna zagięła. Po słownik się musiałem przejść…

  5. Hermana Says:

    Dzięki za polecenie ! Rewelacyjny audiobook – i treść i forma nagrania.

  6. Głos Papierofonu Says:

    Cieszę się, że mogłem pomóc!

    Te pięć gwiazdek „Urbanator” dostał nie bez przyczyny. Szczerze polecam przyjrzeć się też innym tak wyróżnionym tytułom. Za każdy, w ten sposób oznaczony – głowę daję i ręczę swoim słowem.

    Głos Papierofonu.

    PS Szkoda, że nie podpięłaś adresu swojego bloga. Jest się czym chwalić. To rzadkość spotkać kogoś piszącego o audiobookach…

  7. Czytelniczka Znakomita Says:

    Przy takiej ilości tytułów na rynku dobrze jest znaleźć kogoś, na kogo ocenach można polegać, dlatego będę tutaj stałym gościem. Stworzyłeś fajny i wartościowy blog. Osobiście uwielbiam audiobooki, bo to jest zupełnie inna jakość – zwłaszcza w przypadku takich książek jak ta, gdzie dodany jest głos bohatera, dźwieki tła i kawałki świetnie dobranej muzyki. Tak tworzy się magia. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie mieszkania bez książek na półkach i sobotniego poranka bez kawy i książki :)
    Miłego weekendu !

  8. Głos Papierofonu Says:

    O! Tak jest o wiele lepiej. Trzeba się chwalić swoim ogródkiem.

    Dziękuję za miłe słowa. Wspaniale mieć gości. Zapraszam do częstych odwiedzin i bardzo liczę na rewanż w postaci recenzji znalezionych perełek. Będę zaglądał.

    Z tymi książkami to jest różnie. Wspaniale jest przyjść do kogoś i zerknąć dyskretnie na jego półkę. Przeskoczyć oczami od tytułu do tytułu. To zawsze daje jakieś pojęcie o gospodarzu i daje świetny temat do rozmowy. Ale od kiedy u mnie zagościł czytnik, papierowe książki odeszły właściwie do lamusa. Znam standardową odpowiedź. Szelest papieru, jego zapach i ta magia. Ale ostatnie wakacje pokazały miażdżącą przewagę elektroniki. Moja żona w parę dni przegryzła się przez naprawdę sporą cegłę i została z niczym. A ja spokojnie otwierałem kolejne pozycje. Gdyby było mało, wystarczyło parę minut w dowolnej kawiarni z dostępem do sieci.
    Zresztą w którymś momencie po prostu zaczyna brakować miejsca na regały…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: