Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe

okładka audiobooka Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowegwiazdki: * * *

autor: Jacek Dukaj

czyta:  Adam Ferency

wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie (2012)

Ma szczęście Jacek Dukaj do lektorów. Albo do dobrego wydawcy. Wszystkie trzy dotychczas wydane audiobooki, czytają mistrzowie słowa: Jan Peszek, Krzysztof Gosztyła, teraz Adam Ferency. Takie podejście zaczyna tworzyć z nazwiska autora, godną zaufania markę – również w światku książki mówionej. A niewiele jest takich jak na razie. Z pełnym zaufaniem więc sięgnąłem po zbiór opowiadań, zebranych pod wspólnym tytułem.

Te „fikcje narodowe”  naprowadzają nas na nić, łączącą cztery, zupełnie różne historie. Każda z nich jest poligonem doświadczalnym. Pozwalającym autorowi w kontrolowanym środowisku bawić się pomysłem, puentą i oczywiście czytelnikiem. To cały urok formy jaką są opowiadania. Często traktowane jako pisarskie wprawki, pod piórem kierowanym zdolnym umysłem mogą stać się prawdziwymi perełkami.

Tak samo jednak jak perły, lepsze wrażenie robią w pojedynkę. Dlatego ich naturalnym miejscem są gazety i magazyny. Wydawanie ich w formie książki – nawet pod wspólnym, przewodnim tematem – wydaje mi się niefortunne. Dobre opowiadanie musi mieć czas zagnieździć się w głowie. Zostać przemyślane i skonfrontowane z wrażliwością odbiorcy. Jeśli upchniemy je razem, pomiędzy okładkami, zabraknie oddechu. Chwili ciszy na zastanowienie. Zwłaszcza w przypadku wersji audio. Dlatego trudno mi ocenić „fikcje”. Trudno uniknąć porównywania ze sobą każdego z opowiadań. A to pierwszy krok by zgubić ich urok.

Tego autora:
„Wroniec”
„Inne pieśni”
„Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe”

D0??

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Komentarzy 6 to “Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe”

  1. cavesoundmeister Says:

    Adam Ferency mnie rozczarował, po wcześniejszych znakomitych interpretacjach Gosztyły i Peszka. Być może dlatego, że skupiam się teraz na produkcjach słuchowiskowych, przyzwyczaiłem się do pełnego odgrywania roli, tym czasem Ferency mniej się wczuwa w bohaterów, a bardziej w postać zewnętrzną wobec treści, zdystansowaną, w takiego „ojca co czyta córeczce na dobranoc”. Ferency nie „jest” Xavrasem, ale „czyta” partie Xavrasa. Czasem się rozkręca ale rzadko. Wiadomo, niektórzy właśnie taki typ audiobooka preferują, ja zaś wolę, gdy słowa narratora „zaśmiał się” poparte są rzeczywistym śmiechem (lub chociaż jego cieniem) w partii bohatera. Być może wynika to ze stereotypu, że literaturę dla dorosłych trzeba traktować z większym dystansem, bo np Fronczewski w swej genialnej interpretacji Harrego Pottera nie miał problemu z ekspresją. Tylko krzyki są zazwyczaj u wspomnianych aktorów stłumione, być może dlatego, że nagrywają w domowym studiu lub brakuje pieniędzy na obróbkę?

  2. Głos Papierofonu Says:

    Chyba wiem o co ci chodzi, ale się z tym nie zgadzam. Nie da się wytyczyć prostych recept na dobrego lektora. Są tacy, którzy wkładają bardzo dużo emocji w swój głos (Barciś, Dereszowska, Peszek) i ci bardziej powściągliwi (Banaszyk, Szyszkowski, Ferency właśnie) – też bardzo dobrzy.
    Jest też masa ludzi, potrafiących przedobrzyć w każdym kierunku. Nie wspominając już o indywidualnych upodobaniach każdego z nas, słuchaczy. Panie uwielbiają Rocha Siemianowskiego, a ja Joannę Jabłczyńską i Karolinę Gruszkę.
    Mnie osobiście tembr głosu Adama Ferencego powala. Gdybym sam miał taki… marzenie.

  3. cavesoundmeister Says:

    Oczywiście, napisałem przecież, że „niektórzy taki typ wolą” (z całym szacunkiem do tych osób). To są po prostu moje subiektywne uczucia. Musiałem się przyzwyczaić. Krótko w jednym zdaniu: jak na powściągliwy styl narracji jest oczywiście bardzo, bardzo dobrze, ale i tak wolę audiobooki w mniej powściągliwym stylu. Bo czuję, że dopiero wtedy w pełni wykorzystany zostaje potencjał tego młodego medium, że nie chodzi tylko o przekazanie treści książki, ale o coś więcej. Jak w teatrze na monodramie. Słucham właśnie „Kongresu Futurologicznego” Lema w wykonaniu Ferencego… do takiej satyryczno-pamiętnikowej treści, gdzie właściwie nie ma dialogów, jego głos pasuje mi trochę bardziej.

  4. Głos Papierofonu Says:

    Właśnie Lema ciągle mi brakowało w ofercie. Ale na szczęście pewnie wydawnictwo poszło po rozum do głowy. W końcu.

  5. cavesoundmeister Says:

    Lem jest w serii „biblioteka gazety wyborczej”. Kończę już tego audiobooka i muszę powiedzieć, że akurat tutaj Ferency wypada mistrzowsko. Może po prostu do Dukaja mi nie pasował.

  6. Głos Papierofonu Says:

    Każdy ma własną wrażliwość i gust, dlatego ludzie tak pięknie się różnią.
    Mnie chodziło o tytuły Lema, niedawno wydane przez Wydawnictwo Literackie i Stereostyle. Nie wiem jeszcze czy to coś wartego polecenia, ale próbki których słuchałem, brzmią obiecująco.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: